Restauracja i… jazz – najlepsze miejsca, gdzie możesz napić się wina i posłuchać jazzu
Kultura, Rozrywka

Restauracja i… jazz – najlepsze miejsca, gdzie możesz napić się wina i posłuchać jazzu

Masz czasem ochotę na naprawdę nastrojowy wieczór? Przyćmione światło, lampka wina i hipnotyzująca jazzowa muzyka? Brzmi kusząco? Może więc czas odwiedzić jedną z restauracji o jazzowym klimacie? Poniżej przedstawiamy naszą listę tego typu lokali. Listę czysto subiektywną, ale liczymy, że pomoże ci zaplanować wieczór. Może nawet niejeden.

Jazz Zone – młode talenty i ugruntowane nazwiska

Ta warszawska sieć, wcześniej znana pod nazwą Jazz Bistro, obejmuje kilka restauracji. W jej skład wchodzą NU Jazz Zone, Bistro Piękna – Jazz Zone, ZEN – Jazz Zone oraz Gwiazdeczka – Jazz Zone. Wszystkie charakteryzują się nowoczesnym, drewniano-szklanym wystrojem, który tworzy spójną, rozpoznawalną atmosferę.

Ludzie przychodzą tu nie tylko dla dobrego jedzenia. Nierozłączną częścią wieczorów w Jazz Zone jest muzyka na żywo. Restauracje oferują występy zarówno wschodzących gwiazd jazzu, co gwarantuje nowe, oryginalne brzmienia, jak i artystów o ugruntowanej renomie, na co dzień grających na wielkich scenach i wydających płyty. Wśród stałych współpracowników sieci znajduje się między innymi Kasia Rodowicz, od wielu lat związana z Jazz Zone. Dzięki temu goście mogą liczyć na zróżnicowany repertuar – od eksperymentalnych interpretacji po klasyczne standardy jazzowe.

Repertuar zmienia się systematycznie, co sprawia, że każda wizyta może przynieść zupełnie inne doznania muzyczne. Część lokali organizuje także tematyczne wieczory, podczas których prezentowane są konkretne nurty jazzu – od swingu po fusion.

Tygmont Live Club – tradycja i nowoczesność

Mieszczący się na Mazowieckiej 6/8 klub to jedno z miejsc najchętniej odwiedzanych przez warszawskich studentów. Dla miłośników jazzu wizyta w tym miejscu jest po prostu obowiązkowa. Klub ma swoją historię – to tutaj w 1920 roku odbył się pierwszy w Polsce koncert jazzowy, a wystąpił wtedy Adolf Rosner. Ten historyczny koncert zapoczątkował rozwój gatunku w naszym kraju i uczynił z lokalu miejsce o symbolicznie ważnym znaczeniu.

Ortodoksyjni jazzowi maniacy mogą trochę marudzić, że klub nieco odszedł od swych korzeni i urządza teraz niekiedy dyskoteki. Ale Tygmont Live Club nadal ma wiele do zaoferowania tym, którzy chcą przy posiłku posłuchać dobrego jazzu. Regularne koncerty nie odeszły w niepamięć. Zresztą nie tylko gwiazdy mogą tu wystąpić. Co miesiąc odbywa się jam session i wówczas swoje improwizacje mogą zagrać nie tylko wielcy artyści – każdy muzyk, jeżeli tylko chce wziąć w tym udział i ma ze sobą instrument, może wejść za darmo.

Jam session to doskonała okazja, by zobaczyć, jak profesjonaliści komunikują się przez muzykę bez uprzednich prób. Publiczność ma szansę obserwować spontaniczne nawiązywanie dialogu muzycznego, w którym każdy uczestnik reaguje na propozycje pozostałych muzyków. Takie wydarzenia przyciągają zarówno doświadczonych wykonawców szukających artystycznej wymiany, jak i młodych adeptów jazzu testujących swoje umiejętności przed żywą publicznością.

Bombay Music – egzotyka i autentyczna kuchnia

Ten tarnowski lokal, mieszczący się na ulicy Krakowskiej 11a, łączy w sobie jazzowe klimaty z pobudzającą wyobraźnię egzotyką – czego zresztą można się spodziewać po miejscu noszącym taką nazwę. Można tu spróbować indyjskiej kuchni w najbardziej autentycznym wydaniu, jako że szef kuchni sam wywodzi się z Indii. Wnętrza są nastrojowe – dominują naturalne tkaniny i drewniane meble, a ciepłe kolory działają odprężająco.

Menu oferuje szeroki wybór dań regionalnych, od tradycyjnych curry po mniej znane specjały z konkretnych stanów Indii. Autentyczność potraw podkreśla także dobór przypraw, które restauracja sprowadza bezpośrednio z subkontynentu, dbając o zachowanie oryginalnych proporcji i intensywności smaków.

A jazz? W każdy czwartek w restauracji pojawiają się gwiazdy, by dać muzyczny popis. Sądząc po ostatnich i najbliższych koncertach, Bombay Music stawia raczej na zespoły niż solistów (w ostatnich czasach grały tu między innymi takie grupy jak Leliwa Jazz Band, RB Dixie Five i Big Contest Band). Restauracja czynnie też wspiera muzyczne wydarzenia w okolicy, takie jak Festiwal Jazzu Tradycyjnego – JAZZ-owy RYNEK.

Kombinacja jazzowych brzmień z egzotyczną kuchnią tworzy unikalną atmosferę. Goście mogą delektować się pikantnym curry jednocześnie wsłuchując się w improwizacje sekcji dętej, co stanowi rodzaj synestezji kulturowej – połączenia dwóch pozornie odległych tradycji w jeden spójny, zmysłowy przekaz.

Lawenda & Jazz – dyskretny urok dawnych lat

I znów wracamy do Warszawy, tym razem na Aleję Zjednoczenia, gdzie pod numerem 36 znajduje się restauracja Lawenda & Jazz. Mało jest równie nastrojowych miejsc. Już na wejściu uwagę zwraca fortepian wiszący do góry nogami na suficie. I w ten sposób już od pierwszego wejrzenia goście wiedzą, że mają do czynienia z miejscem niezwykłym.

Można tu oderwać się od wiecznie zagonionej i nerwowej współczesności, bo lokal stara się – i to z powodzeniem – wytworzyć atmosferę dawnych lat. Służy temu nie tylko wystrój, ale i odbywające się co wtorek pokazy filmowe pod hasłem „Lawendowe kino w stylu retro” (najlepsza okazja, by obejrzeć klasyki z lat dwudziestych i trzydziestych ubiegłego wieku). No i oczywiście muzyka. W każdy piątek można wysłuchać muzyki na żywo – zwykle są to jazzowe, ale i bluesowe improwizacje.

Detale wystroju zasługują na szczególną uwagę. Zabytkowe lampy, fotografie artystów z epoki swingu i elementy art déco przywołują czasy, gdy jazz dopiero zdobywał popularność w Europie. Zamiast typowych restauracyjnych krzeseł stoją tu welurowe fotele, które przypominają kinowe siedzenia sprzed dekad. Całość dopełnia subtelne oświetlenie, które sprawia, że każdy zaułek restauracji wydaje się uchwycony w nostalgicznym, miękkim blasku.

Połączenie muzyki i filmu w jednym miejscu pozwala gościom na pełniejsze zanurzenie się w kulturze minionej epoki. Muzycy często sięgają po repertuar z okresu międzywojennego, dopełniając doświadczenie wizualne dźwiękową ilustracją tamtych lat.

Jazz Club Hipnoza – zasłużona popularność

Klub, mieszczący się na Placu Sejmu Śląskiego 2, jest jednym z najpopularniejszych lokali w Katowicach. To połączenie restauracji i przestrzeni klubowej jest nie do pomylenia z żadnym innym miejscem. W środku zawsze panuje nastrojowy półmrok, a uwagę zwraca przede wszystkim wirująca powoli spirala (bo w końcu nazwa klubu zobowiązuje). Element ten nie tylko stanowi dekoracyjny akcent, ale także hipnotyzuje gości swoim rytmicznym, medytacyjnym ruchem, który doskonale współgra z pulsującymi dźwiękami kontrabasu.

Klienci Jazz Clubu Hipnoza cenią sobie dobrą kuchnię (szczególnym powodzeniem cieszą się zapiekanki), która ma dwie zalety rzadko spotykane, jeśli mowa o restauracyjnym jedzeniu. Po pierwsze, tutaj porcje są duże – już samo to powinno być zachętą. A po drugie, ceny nie są wygórowane. Dzięki temu jazz przestaje być jedynie rozrywką dla zamożnych koneserów, ale staje się dostępny dla szerszego grona melomanów.

O niezwykłej popularności tego lokalu najlepiej świadczy fakt, że choć zajmuje on całkiem sporą powierzchnię, często trudno znaleźć wolne miejsce. Czy to dobra kuchnia ściąga klientów? A może to wielbiciele muzyki tak tłumnie ściągają, by posłuchać na żywo jazzu i muzyki alternatywnej? W rzeczywistości jest to połączenie obu elementów – odpowiednio zbilansowane menu kulinarne i muzyczne sprawiają, że każdy znajduje coś dla siebie. Klub przyjmuje zarówno formacje tradycyjne grające swing czy bebop, jak i zespoły eksperymentujące z elektroniką i ambientowymi brzmieniami. To różnorodność repertuaru decyduje o tym, że zarówno ortodoksyjni fani gatunku, jak i przypadkowi słuchacze wracają tu regularnie.

27 września 2016

8 komentarzy do “Restauracja i… jazz – najlepsze miejsca, gdzie możesz napić się wina i posłuchać jazzu”

  1. Fajny wpis tylko, że Lawenda & Jazz znajduje sie przy al. Aleja Zjednoczenia 36 (metro Stare Bielany)
    a nie Aleje Jerozolimskie:)

  2. Dzieki za artykul. Lawenda&Jazz znajduje sie przy al. Zjednoczenia 36 a nie przy Alejach Jerozolimskich:)
    Pozdrawiamy:)

  3. Pamiętałem ten club z pierwszego pobytu ze znakomitych drinków i jedzenia do zjedzenia.Po ostatniej wizycie muszę mocno obniżyć ocenę tego miejsca. Obsługa i zasady obsługi nie do zaakceptowania!!! Po przyjęciu zamówienia dowiaduję się, że stek może być tylko jeden bo się skończyły, szkoda, że się nie skończyły wszystkie bo tego ostatniego i tak nie dało się nożem kroić nie mówiąc o pogryzieniu!! Kelnerka przyniosła zamówione danie najpierw do stolika obok, na szczęście goście byli już po konsumpcji i odmówili zjedzenia. Identyfikacja gości jest w Hipnozie jakimś większym problem bo mój przypadek nie był odosobniony. Kelnerkę, która w końcu trafiła z talerzem, poprosiłem o jeszcze jedno piwo, ale usłyszałem, że muszę stanąć w kolejce przy barze bo tam się przyjmuje zamówienia. Chwilę się zastanawiałem co będzie lepsze zimny stek z piwem czy ciepły bez piwa. Popełniłem błąd bo wybrałem opcję bez piwa ( bardzo dobrego belgijskiego) a stekowi nawet odpowiednia temperatura nie pomogła!! Zapomniałbym dodać, że oprócz steków skończyła się mięta i nie mogę zamówić ulubionego mohito. Mogę potwierdzić jedynie, że klimat to miejsce ma, pewnie burgery i pasty też są niezłe, bo na takie wyglądały na innych stolikach.

  4. Do mnie jazz za bardzo nie trafia. Tak szczerze mówiąc, to żadnego z jazzowych utworów, jakie słyszałem, nie potrafiłbym nawet zanucić. Więc chętnie dowiedziałbym się od miłośników jazzu: co was pociąga w tej muzyce?
    Poważnie pytam, bo chciałbym spojrzeć na nią waszymi oczami, czy może raczej… uszami.

  5. Hipnoza jest świetna, bardzo często tam chodzę. Świetny klimat, wspaniała atmosfera i, przede wszystkim, genialna muzyka. Innych lokali nie znam ale z chęcią się kiedyś do nich wybiorę

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.