Ciekawostki

Globalne ocieplenie – prawda czy mit?

Odkąd sięgamy pamięcią, straszeni jesteśmy na każdym kroku globalnym ociepleniem. Mówi się nam o alarmującym wzroście średnich rocznych temperatur na Ziemi i prognozuje, że ten trend będzie dalej postępował. Jeśli ludzie się nie opamiętają, czeka nas kataklizm. Bo właśnie na czynnik ludzki położony jest w teorii globalnego ocieplenia największy nacisk.

1. Czy grozi nam katastrofa ekologiczna??

To ludzie, prowadząc rabunkową gospodarkę, zadają ten straszny cios swojej planecie. To przez emisję dwutlenku węgla do atmosfery! To przez wycinanie lasów, które mogłyby pomóc nam w radzeniu sobie z tym problemem! Praktycznie od dziecka karmieni jesteśmy tą wizją – wizją ludzkości, która przez własne bezmyślne poczynania wkroczyła na ścieżkę wiodącą ku zagładzie. Co nas czeka na końcu owej ścieżki? Najpewniej obrazki jak z filmu „Wodny świat” z roku 1995, w którym to pokazano nam niezbyt nęcącą przyszłość – oto w wyniku efektu cieplarnianego stopiły się lodowe czapy na biegunach, a Ziemia zmieniła się w jeden wielki ocean. Suchy ląd stał się zaś jedynie legendą i marzeniem niedobitków, tułających się po bezkresach wód.

Takie apokaliptyczne wizje mają być dla nas przestrogą. Oddziałują na masy ludzkie pewnie nawet silniej niż bardziej naukowe produkcje i publikacje poświęcone globalnemu ociepleniu. Choć i te ostatnie, z racji, iż temat napawa nas niepokojem – a zatem siłą rzeczy również fascynuje – mają siłę przebicia. Dość wspomnieć o słynnej „Niewygodnej prawdzie” (2006) Davisa Guggenheima, filmie nagrodzonym dwoma Oscarami. Udział wziął w nim znany amerykański polityk Al Gore, laureat Pokojowej Nagrody Nobla właśnie za działania na rzecz walki z globalnym ociepleniem.

Czy powinniśmy się więc bać o przyszłość naszej planety? Czy zdołamy ją uratować, jeśli wystarczająco szybko przedsięweźmiemy odpowiednie środki? A może… nie ma się czego obawiać? Może cały problem został sztucznie rozdmuchany?

podobne:  Jak zachować się podczas burzy

morze pod zachmurzonym niebem

2. Czy efekt cieplarniany to wielkie oszustwo?

Nam, od wczesnych lat uczonych o efekcie cieplarnianym; przez całe życie słyszącym o nim ze wszystkich stron, mogłoby się wydawać, że globalne ocieplenie jest faktem, z którym nie powinno się dyskutować. Faktem, którego podważanie byłoby niepoważne. Moglibyśmy się więc zdziwić, wiedząc, że w tej drażliwej kwestii nie wszyscy mówią jednym głosem. Łatwo przychodzi nam zapomnieć, iż globalne ocieplenie pozostaje teorią i, choć bierze się ona naturalnie z pewnych danych, to dane te wcale nie są tak jednoznaczne jak się wydaje.

I choć głosy z drugiej strony sporu rzadziej do nas docierają, bo nie są aż tak nagłaśniane, prawdą jest, że oprócz „Niewygodnej prawdy” powstają też takie dokumenty jak „Globalne ocieplenie – wielkie oszustwo” (2007) Martina Durkina.

Często przemilczanym faktem jest, iż środowisko naukowe jest podzielone i, tak jak część uczonych opowiada się za prawdziwością teorii globalnego ocieplenia, tak inni pozostają sceptyczni.

W 2012 roku „Wall Street Journal” opublikował nawet list szesnastu naukowców z całego świata, w którym zapewniają oni, że nie ma powodów do obaw. List jest niejako wymierzony w przekonanie przywódców światowych mocarstw o konieczności niezwłocznego podjęcia działań, mających zapobiec rzekomej katastrofie.

Obok faktów, na które powołują się sceptycy, trudno przejść obojętnie. I tak, owszem, średnia roczna temperatura nieznacznie przyrasta, ale nie musi to wcale prowadzić do efektów, jakimi się nas straszy – czapy lodowe na biegunach ponoć wręcz zwiększają swoją objętość! To po pierwsze. Po drugie zaś nie ma powodu, by wiązać ocieplenie z działalnością człowieka. Okresy znacznego ocieplenia zdarzały się już w przeszłości. Ostatnim było tak zwane średniowieczne optimum klimatyczne, kiedy to, przynajmniej w niektórych częściach świata, temperatura była wyższa niż obecnie. Złote czasy, gdy Grenlandia w istocie była zielona (a nie tylko z nazwy), a w północnej Europie uprawiano winorośl.

Podobne cieplejsze okresy zdarzały się w epoce rzymskiej czy epoce brązu. Stąd pogląd części naukowców, że klimat zmienia się cyklicznie, a działalność człowieka nie ma z tym wiele wspólnego – w końcu w średniowieczu nie mieliśmy fabryk ani samochodów, więc nasze środki rzekomego oddziaływania na klimat były znacznie ograniczone.

podobne:  Jak zostać zielarzem? Powody, dla których warto zająć się fitoterapią

komin dymi i zanieczyszcza powietrze

3. Ale po co to wszystko – przyczyny manipulacji

Jednak skoro tak się mają sprawy, to jakie są przyczyny tego, że teoria o ocieplaniu klimatu była przez cały czas tak lansowana? Skąd te wszystkie międzynarodowe plany ratowania planety?

Michael Crichton, autor bestsellerowego „Jurassic Park” w swojej powieści „Państwo strachu” (2004) prezentuje wizję, która śmiało mogłaby stać się jedną z modnych teorii spiskowych. Pisze o nauce w służbie polityczno-prawno-medialnych elit. Elit, którym zależy na tym, by wykorzystywać światowe kryzysy w celu podtrzymywania u społeczeństwa poczucia zagrożenia, bo nad takim właśnie zatrwożonym społeczeństwem łatwiej sprawować kontrolę. A że wraz z końcem zimnej wojny zabrakło prawdziwego kryzysu na światową skalę, owe złowieszcze elity posłużyły się kryzysem wyimaginowanym.

Crichton jako pisarz stawia na sensację, trudno więc traktować przedstawiony przez niego obraz ze stuprocentową powagą. Jakieś ziarno prawdy może się jednak kryć nawet w tak przesadzonej koncepcji. Wielu obserwatorów niepokoi sama idea nakładania na poszczególne państwa odgórnie ustalonych ograniczeń emisji CO2. Niejeden skłania się przy tym do opinii, że wykorzystuje się mit globalnego ocieplenia, by bogatsze kraje mogły hamować rozwój tych uboższych.

Zastanawiający może być w tym kontekście fakt, że coraz rzadziej używa się właśnie sformułowania „globalne ocieplenie”. Badania z ostatnich lat wykazały, że wzrost temperatury, choć wciąż obecny, jest daleko mniejszy, niż zakładały prognozy, trudno więc mówić z taką emfazą o efekcie cieplarnianym. Teraz więc już przywódcy państw nie radzą, jak sobie poradzić z globalnym ociepleniem, ale ze „zmianami klimatycznymi”, które to pojęcie jest na tyle szerokie, że może kryć się pod nim cokolwiek. Sprytna zmiana terminologii pozwalająca kontynuować dotychczasowe działania, mimo iż zabrakło podparcia naukowego.

podobne:  Kolorowy świat malucha w wersji eko. Ekologiczne zabawki dla dzieci

góra lodowa o ciekawym kształcie

I tak sporym postępem jest, że można już śmielej poddawać w wątpliwość zasadność teorii globalnego ocieplenia. We wspomnianym wcześniej liście owych szesnastu uczonych pisze również o presji, jakiej byli poddawani naukowcy przez środowisko. Według nich, wielu nie odważyłoby się zakwestionować tak szeroko promowanej teorii nie ze względu na własne zapatrywania w tym temacie, lecz z obawy, że odmienne stanowisko utrudni im rozwój kariery. Bo nawet jeśli kwestionowanie ocieplania klimatu było zgodne z naukowymi faktami, to nie było zgodne z poprawnością polityczną.

Może więc za to te Oscary dla „Niewygodnej prawdy”? Może za to Nagroda Nobla dla Ala Gore’a? Nie za prawdziwie warte nagród dokonania, lecz za pomoc w propagowaniu teorii wygodnej dla pewnych środowisk?

Nie pierwszy to przecież raz i nie ostatni nauka jest oskarżana o służalczość względem politycznych interesów. W posłowiu do swojej książki Crichton posuwa się nawet tak daleko, by przywołać inną naukową teorię, która kiedyś święciła tryumfy, a obecnie raczej napawa nas zgrozą – mowa o eugenice. Choć porównanie jest z rodzaju tych ekstremalnych, pisarz zaznacza, jak katastrofalna była owa kombinacja pseudonauki i polityki, przestrzegając, by nie powtarzać w nowej formie starych błędów.

4. Globalne ocieplenie – kto ma rację?

Nieprędko się dowiemy, czy słuszność w tym sporze mają zwolennicy teorii o ocieplaniu klimatu i wpływie człowieka na przebieg tych zmian, czy też sceptycy, uważający, że wszystko toczy się swoim naturalnym rytmem i nie mamy powodów do obaw. Dopiero następne dziesięciolecia pozwolą nam się przekonać, kto lepiej zinterpretował dane i rozsądniej wysnuł z nich opinie. Na razie możemy tylko powiedzieć, że jest to kwestia, o której trzeba dyskutować. I szkoda tylko, że często zamiast tej dyskusji dociera do nas, po przesianiu przez środki przekazu, jednostronna opinia. A przecież w tak ważnej sprawie jak przyszłość naszej planety, nie możemy ograniczać swojego postrzegania i powinniśmy być otwarci na argumenty z obu stron.

20 kwietnia 2016

ONE COMMENT ON THIS POST To “Globalne ocieplenie – prawda czy mit?”

  1. Scientist pisze:

    Zdań na ten temat jest tyle, że ciężko określić. Jedni twierdzą tak, inni inaczej i weź tu człowieku bądź mądry. Ja uważam, że po prostu mamy taki a nie inny okres w naszej planecie, która co jakiś czas ulega zmianom – raz się ochładza raz ociepla.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *